8,109,230 unikalne wizyty
Pogoda w Kędzierzynie-Koźlu
Ochrona Danych Osobowych
50 LAT PSP9
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Doradztwo zawodowe
PSP9 - Wiarygodna Szkoła
Zajęcia SKS

Kurier kosmiczny
Amnesty International
Aktualnie online
» Gości online: 4

» Użytkowników online: 0

» Łącznie użytkowników: 83
» Najnowszy użytkownik: joannam
E-Dziennik
BIP
Egzamin Klas 8 - 2019
Przyjaciele Dziewiątki SPONSORZY Szkoły
SAMORZĄD SZKOLNY

Kalendarz
Marzec 2019

Nie Pon Wto Śr Czw Pia Sob
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31
PSP9 na Facebook'u
YouTube PSP9
PARKRUN
Nadzór pedagogiczny
Opłata za obiady
FSNiT
Realizowane programy
Uczestniczymy w Programie Przeciwdziałania Wadom Postawy u Dzieci i Młodzieży

Rok 2013/2014
Certyfikat
Kącik CZYTACZA
Szkółki Piłkarskie NIVEA
Ważne strony
MusicBox3
Play
NOWE HORYZONTY EDUKACJI FILMOWEJ cz. IV

Sen z duchami

Dnia piątego stycznia nie umiałem zasnąć. Męczyło mnie to jeszcze dziesięć minut i w końcu zasnąłem.

Patrzę i jestem w jakiejś starej chacie. Było tam bardzo ciemno. Stoję przez chwilę, aż tu nagle świeczki same się zapaliły. Próbowałem iść do wyjścia, ale one nagle zgasły. Bardzo się wystraszyłem. Po krótkiej chwili pojawiło się czerwone tło. Zacząłem po ciemku przed tym uciekać, ale upadłem i straciłem przytomność.

Gdy się ocknąłem, byłem w piwnicy tego domu, która wyglądała jak sala tortur. Byłem przywiązany łańcuchami do muru. Wszystko zgasło i zaczęło się pojawiać czerwone tło. Pojawiła się twarz tak poharatana, że aż się wystraszyłem. Duch ten był brzydki i nie miał włosów. Miał podarte łachmany i drewniane chodaki. Otworzył usta i zaczął krzyczeć, a ja też, tylko że ze strachu. Po chwili zdałem sobie sprawę, że to mój sen i ja mogę go kontrolować, więc powiedziałem.

- Chcę uwolnić się z łańcuchów!- i tak się stało, a duch krzyknął:

- Nieeeeeeeeee!!- i szybko za mnie wleciał a ja się obróciłem i zapytałem go miłym głosem:

- Dlaczego straszysz dzieci w snach?- a on odpowiedział:

- Bo jestem najstraszniejszym duchem i będę straszył wszystkie dzieci.

Wnet poprosiłem by przyleciała jego matka i zabrała go stąd i poprosiłem, żeby już nikogo nie straszył. Ona odpowiedziała.

- Ten nicpoń nikogo już nie wystraszy. Przepraszam cię za niego.

Ja po słowach jego matki obudziłem się i już nigdy nie bałem się duchów.

Jan Jankowski

 

Droga przez ciemny las

Wraz z Michałem szliśmy do jego domu, ponieważ chcieliśmy zadzwonić z telefonu, który tam został. Celem rozmowy miało być określenie miejsca zamieszkania nowego ucznia o imieniu Paweł. Nikt w szkole nie wiedział gdzie mieszka. Wiadomo było jedynie, że gdzieś daleko. Zadzwoniliśmy do niego. Odebrał, ale głos miał taki, jakby właśnie wstał z łóżka.

- Możemy Cię odwiedzić? - zapytałem.

- Tak, chociaż trochę źle się czuję, ale zapraszam.

Powiedział nam, gdzie mieszka, opisał las, który musimy przejść. Nie wiedzieliśmy o jaki las mu chodzi, ale wytłumaczył nam, że to las, którego nikt nie odwiedza, bo podobno dzieją się tam „dziwne rzeczy”. Sam twierdził, że to kompletna bzdura. Uwierzyliśmy, że nic nam nie grozi i skierowaliśmy się w stronę lasu. Przed samym wejściem do niego zatrzymaliśmy się. Las był dziwnie mroczny, jakby ktoś pomalował go ciemnymi barwami.

- Wchodzimy? Dlaczego stanąłeś? - zapytał Michał.

- Stanąłem, bo i ty się zatrzymałeś - odpowiedziałem szybko, chociaż dziwnie się czułem.

Ledwo przekroczyliśmy próg lasu i przeszliśmy kilka metrów a tu nagle usłyszeliśmy śmiech. Śmiech był tak potworny i przenikliwy, że wszystkie ptaki, które jeszcze przed chwilą widzieliśmy, nagle zniknęły. Pewnie każdy, po takich przeżyciach już by uciekł, ale my nie poddawaliśmy się. Mieliśmy ochotę przejść ten las jako pierwsi. Pamiętaliśmy zapewnienia Pawła, że nic nam nie grozi. Zastanawiało nas jedynie to, że on sam nigdy tamtędy nie przechodził, tylko objeżdżał go samochodem. Szliśmy i szliśmy, i nagle Michał zauważył, że jesteśmy kolejny raz w tym samym miejscu. Obleciał nas strach, tym razem prawdziwy.

- Wracamy? Nie ma co, ja wracam! - powiedziałem Michałowi.

-Tak, biegniemy! - ale ledwo to usłyszałem, coś przemknęło mi przed oczami. Zobaczyłem tylko wielkie czerwone oczy! Tłumaczyłem to sobie przebiegającą sarną. Wystraszyłem się bardzo. Obróciłem się do Michała, ale jego już nigdzie nie było. Wtedy zorientowałem się, że to nie jest zwyczajny las. Nie minęło parę sekund, a wpadłem do jakiegoś rowu. Była to grota głęboka na może 8 metrów. Rozejrzałem się i zamarłem. Przede mną był tunel, coś na kształt labiryntu. Chciałem się jakoś stamtąd wydostać, ale usłyszałem huk, jakby sto byków na mnie pędziło.

Wtem niespodziewanie ktoś mnie dotknął. Obróciłem się i zobaczyłem trzymetrowego ducha stojącego tuż przede mną. Miał ogromne, czerwone, świecące oczy, maskę Hannibala Lecktera, a ubrany był w zużyte łachy i jakieś stare buty. Nie wiedziałem kompletnie co robić, ale nie miałem też czasu na myślenie. Zacząłem uciekać. Biegłem bardzo szybko a duch był cały czas za mną. Krzyczał, że mnie zniszczy.

Obudziłem się, spojrzałem w lustro i zobaczyłem w nim potwora z wielkimi czerwonymi oczami.

Grzegorz Olszański

 

Siostra

Pewnego deszczowego dnia moi rodzice wyjechali w odwiedziny do babci, a ja zostałam sama w domu. Był wtedy piątek, 13.11.2000r. Oglądałam właśnie film, gdy nagle wszystko zgasło, a przede mną pojawiła się jakaś zjawa.

Tak się bałam, że zaczęłam uciekać. Duch nie musiał mnie gonić, ponieważ wszędzie gdzie ja byłam, tam i on się pojawiał. Była to dziewczynka. Wyglądała na około 15 lat. Miała bardzo bladą skórę, która aż świeciła. Czarne włosy zarzucone były na twarz, na której miała bardzo mocny makijaż. Ubrana była w zakrwawioną sukienkę, a w rękach trzymała piłę łańcuchową. Nie miała butów. Krzyknęłam do niej:

- Co chcesz ode mnie?

- Twój dom stoi na moim grobie. –szepnęła. – Zabiję cię!

Nagle włączyła piłę łańcuchową i rozcięła nią mojego kotka na pół. Zaczęłam płakać.

- Dlaczego to zrobiłaś? – spytałam.

- Wszystko będzie tak jak było, tylko usuń ten dom z mojego grobu!

- Mam go wyburzyć? Ja? –zapytałam.

- Tak ty. Twoi rodzice nie żyją, ponieważ gdy już dojeżdżali do twojej babci, moi ludzie ich dopadli i zabili piłami łańcuchowymi. To takie słodkie, jak ktoś umiera, prawda?

- Nie!!! Jesteś okrutna! – odpowiedziałam przez łzy. - Do wyburzenia potrzebne mi będą maszyny.

Duch klasnął w ręce i wszystko się pojawiło.

- Masz na to trzy dni. Jeżeli tego nie zrobisz, zabiję resztę twojej rodziny. Brata przetrzymuję w piwnicy, a siostrę w więzieniu. Obu ich torturuję, więc radzę Ci się pospieszyć.

Natychmiast wzięłam się do pracy, jednak dom był jak ze stali, więc bardzo utrudniało mi to robotę.

Kolejnego dnia zjawa przyniosła mi głowę siostry i łapę psa.

- Zostały tylko dwa dni. - powiedziała. – Twój brat jest w drodze na gilotynę, którą utnę mu głowę. Postaram się zatrzymać ostrze w połowie szyi, aby dłużej cierpiał. To do zobaczenia! - dodała.

Pracowałam bez wytchnienia i kiedy już wyburzyłam dom, wzięłam się do sprzątania. Zajęło mi to cały kolejny dzień. Pod gruzami rzeczywiście znajdował się grób. Postanowiłam udekorować go kwiatami, które podobały się najbardziej mojej matce. Przeczytałam, co pisze na nagrobku. Bardzo się zdziwiłam i zaczęłam płakać. Nagle przyszła zjawa.

-  Piękne kwiaty – powiedziała.

-  Naprawdę? Tylko mojej matce się podobały.

-  Mnie też się bardzo podobają. Prawdę mówiąc, jestem twoją starszą siostrą. Na imię mam Karolina.

- Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałaś? Dlaczego to przede mną ukrywałaś?

- Opiekunowie zabronili mi o tym mówić. Kiedy byłam mała, zostałam porwana i okrutnie zamordowana. Ale bardzo chciałam cię poznać.

-  Trochę Cię rozumiem, ale nie wybaczę Ci tego, co zrobiłaś moim bliskim. Nie chcę cię znać!!!

-  Nie skreślaj mnie! Ja tylko chciałam cię poznać. Przecież powiedziałam ci, że jeśli wyburzysz ten dom, to wszystko będzie takie, jak było.

I rzeczywiście po chwili przed moimi nogami pojawił się kotek, cały i zdrów. W oddali usłyszałam kłótnię brata i siostry, więc wszystko było w normie.

Karolina zniknęła tak samo szybko, jak się pojawiła i nigdy więcej już jej nie widziałam. Może kiedyś znów mnie odwiedzi???

 

Powyższa wersja opowiadania została ocenzurowana. Oryginał zawierał fragmenty  +18 lat.

 

Lisowska Aleksandra, 6s

 

(Aż strach pomyśleć, co było w oryginalnej wersji!)

 

Oprac. i korekta W. Czapla